Posts Tagged ‘tartak’
Decha i młotek.
August 18th, 2010 Posted 23:13
Nom i ostatecznie sprawy z tartakiem dotarły do martwego punktu. Znaczy mi się skończyła się cierpliwość, Pan z Tartaku olał mnie ciepłym moczem (w przenośni oczywiście). Więc po konsultacji z Romanem, wystosowałem pismo do sądu i zobaczymy co z tego się wykluje. Oczywiście nie mogło być za łatwo i zamiast sąd we Wrocku to musi być sąd w Strzelinie (bo nie patrzyłem kurde co na umowie miałem) no ale cóż. Sąd to sąd zobaczymy czy uzna moje straszne cierpienia i zmusi dziada do oddania mi kabonki
Tags: budujemy dom, niepoważni ludzie, tartak
Posted in Budujemy bunkier
Nieheblowana decha.
July 9th, 2010 Posted 20:00
Post związany z tartakiem Bomar i współpracą z nimi. Zgodnie z moimi przewidywaniami prośba o zwrot zaliczki oraz kary została olana ciepłym moczem. Zupełnie mi wyleciało z głowy aby to sprawdzić i już 2 tygodnie temu minął termin kiedy to kasa powinna wrócić. Otóż nie wróciła więc przechodzimy płynnie do kroku 3, czyli…… ponowienie prośby. Cóż Polska ma bardzo miłe prawo, a ja jako miły Polak przestrzegam tegoż prawa. Tak więc powiększyłem kwotę, o ustawowe odsetki (dla zainteresowanych reguluje to Rozporządzenie Rady Ministrów Dz.U. nr 220, poz. 1434 i w chwili obecnej wynosi to 13%) i wyślę w poniedziałek nową pogróżkę. Tym razem deadline 1 tydzien + 1 tydzień dla poczty. Później się zobaczy, w międzyczasie proponuje konkurs/sondę. Kto sądzi że kasa wróci, a kto uważa że znowu zostanę zlany ?
Tags: niepoważni ludzie, prawo, tartak
Posted in Budujemy bunkier, Co mnie boli
Kup pand dechę strikes back.
June 17th, 2010 Posted 08:46
Wczoraj oczywiście minął termin kiedy to nasz specjalista z tartaku miał oddać kabone. Jak zapewne się spodziewacie nic do mnie nie wróciło no bo i po co ? Tak więc zacząłem wdrażać plan alfa-czarli-6-k8. Czyli wzięcie jakiegoś młotka i jebniecie panu, w sensie metaforycznym oczywiście gdyż jestem osobą miłującą pokój i harmonię. W pierwszej fazie zadzwoniłem sobie do różnych rzeczników konsumenta, izby handlowej i kumpla Romana którego to pozdrawiam, a przy okazji zareklamuje kancelarię w której pracuje można ją znaleźć tutaj. I teraz już wiemy że dałem trochę dupy, ale nie jakoś strasznie. Tak więc po kolei, trzeba napisać ładne pismo w którym to piszemy do Pana że zlał nas strasznie w związku z czym jesteśmy strasznie wzburzeni i wypowiadamy mu umowę, a on ma oddać zaliczkę + karę. Pismo to wielkiej mocy upychamy do koperty, i wysyłamy turbo poleconym listem, z pingiem zwrotnym odebrania do danego Pana. W piśmie piszemy że na 2 tyg. na to albo będzie źle. Jak nas Pan zleje. To robimy mu ponowną notyfikację, tym razem dajemy mu tydzień. Czyli doliczając do tego latencję poczty w pesymistycznym wariancie (czyli takim jaki jest typowy dla programistów) będziemy się z tym jebać (2 + 1) + (1 + 1) = 5 tygodni, chujnia no ale cóż… Jeśli ten Pan w ciągu 5 tygodni nie wyskoczy z kabony to możemy jebnąć mu orbital strike w postaci sądu oraz nasłać na niego inkwizycję w postaci Krajowego Rejestru Długów. Zarówno rzecznik konsumenta jak i Izba Handlowa mogą mu skoczyć bo ich jedyne uprawnienia to możliwość mediacji… Cóż więc jeśli zostanie nam sąd to nie ma tragedii bo musimy zapłacić 5% tego o ile się ubiegamy od kolesia i zakładamy sprawę. W oparciu o umowę oraz nasze pogróżki o których wspomniałem wcześniej sąd może powiedzieć: “Ja jebie Toster, ale cie koleś dymał… Ale nie bój żaby, ja super sędzia Dred ukarzę tego złoczyńce i zajebie mu karę”. Jak już przyjdzie do sądu to oczywiście można sięgnąć po środki dodatkowe poza umową i zgodnie z tym co mi Roman zaimputował możemy ponarzekać jaki to ja skrzywdzony byłem, czyli:
1) zwrot zaliczki
2) kara z umowy
3) odsetki ustawowe od kary (liczone od końca terminu z pierwszej pogróżki)
4) moje straty wynikłe z tego że musiałem wziąć inny droższy zakład (różnica w cenach)
5) moje straty na budowie wynikłe z opóźnień (zmiana cen materiałów, przesunięcia ekipy, itd)
6) moje straty wynikłe z opóźnień dodatkowy okres wynajmowania mieszkania
Na co sędzia Dred się zgodzi, a na co nie ciężko powiedzieć ale trzeba mu dać jakąś pożywkę aby czuł że pełni swe obowiązki jak należy. I znowu jak to Roman powiedział: “Spoko Toster, zbieraj powoli kwity i wszystkie dokumenty, podliczaj i nie śpiesz się”. Czasu na to mam min 2 lata max 10 (w zależności od umowy i czegoś tam jeszcze). Tak więc sami Państwo widzicie że zastosujemy standardową Dark Eldarską technikę defensywną (bez głupich komentarzy Eman…) i zobaczymy co z tego wyniknie.
Over & out.
Tags: budujemy dom, niepoważni ludzie, sądy, tartak
Posted in Budujemy bunkier, Co mnie boli, Świat i okolice
Kup Pan Deche.
May 28th, 2010 Posted 22:57
Dzisiaj ponarzekamy sobie na pana z tartaku, tartak się zowie Bomar i można do niego napisać na maila margus@margus.eu.pl. Otóż odradzam wszem i wobec współpracę ze wspomnianą firmą gdyż osoba go prowadząca jest totalnie niepoważna. Ale po kolei, cofnijmy się w czasie o około 5 tygodni. Zafrasowany Toster poszukiwał sobie tartaku który by mu wystrugał trochę dachu. Po kilkunastu telefonach okazało się że struganie kosztuje ~650 zl/m3. Jednakże była w tej średniej pewna anomalia zwana BOMAR, która oferowała 580 zl/m3. Po naradzie z budowlańcem podjąłem decyzje że wciągamy ich. Umówiłem się na podpisanie umowy i wziąłem ze sobą budowlańca żeby mieć wsparcie technologiczne. Pitu pitu z tartakowcem wszystko niby cacy, umowa podpisana tylko… Drewno za 4 tyg. na co mój budowlaniec że coś długo inne tartaki to robią w tydzień. Tamten coś tam popierdolił że ma dużo zleceń i coś tam że zupa słona, że potrzebuje zaliczki 30% na zakup drewna bo on ryzykuje straty itp. Ok niech będzie ta zaliczka kij mu w oko, ale budowlaniec na to że co będzie jeśli się pan nie wyrobi w terminie. Na co tamten że zgodnie z umową tak jak prawo przewiduje taka kara itd. Na co budowlaniec że w takim razie wpiszmy do umowy że jak nie będzie na czas to 10% od całości kary się należy. Tak sobie panowie pogadali i się rozeszliśmy (10% dopisaliśmy do umowy). Po drodze mój budowlaniec mi mówi że kojarzy kolesia i że są z nim problemy, że 3 lata temu u niego brali drewno i ogólnie miesiąc poślizgu. Dobra myślę pożyjemy zobaczymy. Mijają 4 tyg. zero odpowiedzi od tartaku, telefonów nie odbiera przez 3 dni, nie wiem czy mam ekipę ściągać na budowę czy co. Nastał dzień 4 ty kiedy próbuję się dodzwonić notabene poniedziałek kiedy to ciężarówa powinna się pojawić pod mym bunkrem. I co ? I wiadro, pan dzwoni że jego komórkę miał ktoś inny i nie wiedział że dzwoniłem, a więźby nie ma bo nie dowieźli mu drewna. To pytam: kiedy ? No na środę za tydzień. Spoko, ale coś mnie tknęło i za 2 dni dzwonie ponownie (środa) czy ma już drewno ? Nie nie, bo coś tam nie pamiętam co, ale zadzwoni powiedzieć co i jak. Mijają dwa dni jest piątek dzwonie do niego że miał zadzwonić i powiedzieć co i jak i o co kaman ? On na to że wciąż drzewa nie ma i że jedzie do nadleśnictwa bo coś tam. To mu mówię że jak na środę nie będzie to się żegnamy. Ok będzie będzie – tyle usłyszałem. Dzwonie w poniedziałek, dowiaduje się że gościu jest w nadleśnictwie i będzie wracać z drewnem i jak będzie w tartaku to zadzwoni. We wtorek nie odbierał (oczywiście też nie zadzwonił), jest środa dzwonie do kolesia. Na co on że spoko spoko będzie na sobotę, ale ja mu mówię że zgodnie z tym co mówiłem w piątek nie ma drewna to nara. Trochę się zmarszczył ale ok nic nie burknął tylko wspomniał że zaliczka jest w drewnie i może ją (i karę) oddać jak to sprzeda. Tak więc czekam aby zobaczyć kiedy wróci do mnie kasa. Tak oto zakończył się ten epizod. W międzyczasie zadzwoniłem do 2 giego tartaku, gościówa jak usłyszała ile czekałem na więźbę to jebnęła śmiechem. Powiedziała że więźbę będę miał na poniedziałek lub wtorek (dzwoniłem w środę). Cóż tak to już jest na świecie.
Tags: budujemy dom, niepoważni ludzie, tartak
Posted in Budujemy bunkier, Świat i okolice

on
on