Okiem chorego programisty.

Blog Tostera

Biwak.

Jakoś tak się złożyło że zapragnęliśmy z Aśką kontaktu z naturą. Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy, zgarnęliśmy po drodze Szymona i Kaśkę i pojechaliśmy nad jezioro koło Nysy po uprawiać “naturalizm”. Droga była szybka i przyjemna i w 2h osiągnęliśmy punkt docelowy, 30 min w kasie gdzie to panie wypisywały jakieś papiury, 30 min rozbijania namiotu i ta da… Sprawnie wysmarowaliśmy się jakimś cudem niszczącym promieniowanie (znaczy ci sprytniejsi to zrobili) i heja na plaże. Oczom moim ukazał się widok miliardów rozgrzanych ciał topionych przez bezlitosne słońce. Tak więc niewiele myśląc jebnęliśmy się na kocyk i odpaliliśmy program “opierdalanie się”. Ogólnie większość czasu spędzona miło i radośnie na takich zajęciach jak:
- picie browara
- połykanie kiełbasy, szaszłyka z grila
- moczenie dupy w wodzie.
Oczywiście trafił mnie lekki udar który pewnie by mi minął po 30 min, gdyby nie zajebiście fajny namiot na środku plaży. Namiot ten miał moc emisji jebanej muzyki umpa umpa tak na 60-80 db. Jak widać Slanesh i jego Noisi są wszędzie. Przeteleportowałem się awaryjnie do namiotu i dzięki tajnej sztuce medytacji opanowałem swe działo i za 2h drzemki byłem używalny. Oczywiście mądrość Aśki “golfami jeżdżą tylko buce i debile” okazała się prawdziwa. Obok nas zaparkowały 2 golfy, z których wytoczyły się bolki i ich lachony upiększając okolicę przez UMPA-UMPA oraz polski Rap (czy jak to się tam klasyfikuje). Aby nie było że Polacy to gęsi i swojego języka nie znają to szybko przypomniałem sobie o wielu słowach na k, ch itd. Żeby nie było ja też klnę, ale nie drę przy tym ryja na 30 m, i nie używam tego jako rzeczownika, spójnika, słowa posiłkowego i kilku innych części zdania/mowy których nazw już nie pamiętam. W nocy oglądnąłem sobie ładny pokaz sztucznych ogni i grzecznie koło 24 poszliśmy do namiotu. Bynajmniej nie spać, bo UMPa-UmpA brygada napierdalała radośnie do ~3-4 rano, poza tym jakaś nie-do-ruchana laska (jak się okazało później razem z rodzicami) darła ryja i brechtała się budząc moje mroczne instynkty. Już w pewnej chwili jakiś kolo chciał ją wyciągnąć na plażę aby zapchać jej jadaczkę ale niestety była to laseczka z seri papużki nierozłączki ze swoją psia psiółką…. Kurde szacun dla kolesia że ją z 30 min bajerował, przy czym najbardziej urzekły mnie 2 ostatnie podejścia:
- “No rusza tą dupę ze mną na plaże głupia cipo”
- “To chcesz się ruchać czy nie ?”
Cóż widać desperacja była duża, tym bardziej że jak rano ją zobaczyłem to cóż, nie było szału, a po polu kręciło się dużo fajniejszych dziewczyn (sądząc po zachowaniu również dużo chętniejszych).
Reasumując wypad był całkiem udany poza nocką i tym że Szymon spalił se naskórek więc odpadły dodatkowe atrakcje w stylu kajaków. Ale za 2 tyg. pewnie też gdzieś wyruszymy. Jak to mam w zwyczaju wypaliłem sobie na pysku okularki oraz pasek od czapeczki ale jakoś niespecjalnie się tym przejmuje.
Na koniec odezwa do debili z małymi pisiorami:
- Wsadźcie sobie w dupę wzmacniacz 300 W z 4 subwooferami, dopchajcie płytą o tym jak jakiś debil kurwiąc na lewo i prawo opowiada jaki to świat jest zły. Dopchajcie to wszystko kablem 380V i bawcie się dobrze na zlocie debili takich jak wy, pola namiotowe zostawcie dla normalnych ludzi.
Odezwa do dziewczyn:
- Wiem że kurwa, chuj, jebać itd. to fajne słowa które urozmaicają wypowiedź, jednakże nie niosą żadnej informacji. Więc jeśli w jednym zdaniu występują 4-6 razy to tylko zaciemniają przekaz, i musicie więcej i dłużej się nagadać. Poza tym otoczenie odbiera was jako lachociągi spod latarni, ale używając tego języka jesteście chyba tego świadome ? Więc nie ma się co obruszać przyjmijcie to po prostu do wiadomości lub zmieńcie swój wizerunek/zachowanie.

A tak poza tym to jak ktoś ma jakieś dobre miejscówki na wypad rekreacyjny (rowery, kajaki, łodzie podwodne itd) to dawać cynę w komentarzach.

Tags: ,

This entry was posted on Sunday, July 11th, 2010 at 14:32 and is filed under Toster i natura, Świat i okolice. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

3 Responses to “Biwak.”

  1. chwilka Opera Windows
    07:18 on July 13th, 2010

    nooo…. odważni jestescie!

  2. Toster Opera Windows
    08:25 on July 13th, 2010

    Sie wie :)

  3. Bieta Google Chrome Windows
    19:45 on July 22nd, 2010

    Podczas zeszłorocznego pobytu na Mazurach jedyne co jest mnie w stanie zmusić do powrotu tam, to pewność, że zatrzymam się poza ośrodkami PTTK. Na biwakach króluje “warszafka” łysa, obwieszona złotem, wydziarana i głośna. Każdy z nich przyjeżdża na biwak po to by siedzieć przy namiocie rozbitym obok swojego podrasowanego samochodu i słuchac “umca, umca” na całą epę. Hitem było jak w nocy (tak ok.2) wjechały jakieś karki na pole i stanąwszy na środku swoim samochodem, z włączonym silnikiem, napierd… muzą i zdzwaniali się z ziomkami gdzie są bo ich znaleźć nie można. Ja miałam wrażenie, że mnie ufo porywa bo w namiocie zrobiło się nagle jasno jak w dzień, bo po co zgasić światła w samochodzie?

    Taak polskie biwaki to normalnie czysta przyjemność.

Leave a Reply





XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>