Archive for the ‘Niedaleko kodu’ Category
Życie z programistą :P
September 22nd, 2009 Posted 23:35
Nom, dzisiaj wyszło że tak właśnie będzie. Zanim zagłębimy się w rozważania najpierw będzie ogłoszenie: Powstał nowy dział “Rzodkiewki”. W środku będzie mowa o rzodkiewkach i burakach, nie tłumaczę o co chodzi bo sami z czasem zrozumiecie. A tym czasem wracamy do głównego Threada naszego wątka (lol).
Zapewne nikt z was programistów nie zastanawiał się nigdy jak to z nami trollami się żyje. Ja przez długi czas też tego nie robiłem, ale miałem kilka refleksji na temat pokrewny mnie interesujący. Czyli co robić aby moje życie rodzinne nie umarło ? (a jednocześnie robić to co się lubi czyli programować). Opracowałem swój model życiowy, o którym nie będę się rozpisywał bo nie jest Open Source
Tak więc na początek trzeba powiedzieć, że w poście tym nie będziemy brali pod uwagę programistów nie fanatyków bo szkoda na nich czasu (na pocieszenie powiem, że post chyba jest uniwersalny dla fanatyka dowolnego typu, nie musi nim być programista).
Wszyscy wiemy, że robienie rzeczy skomplikowanych wymaga czasu, nauka wymaga czasu, i robienie rzeczy dużych też wymaga czasu. Tak się głupio składa że programowanie w dużej części składa się właśnie z tego typu rzeczy, wniosek prosty programowanie zżera czas jak rosyjski czołg paliwo. I tutaj rozpoczyna się proces ewolucyjny młodego człowieka, zaczyna go wsysać bagno zwane programowanie. Jeśli ten ktoś nie ma wbudowanych w bios mechanizmów obronnych to już poległ na wstępie, jego ewolucja jest prosta, i może prowadzić do formy ostatecznej:
-geeka
-nerda
-trolla
W zależności od predyspozycji umysłowych. Jeśli ktoś ma takowe mechanizmy (jak ja) to potrafi podzielić życie na komputer i resztę świata. Prosty podział ale bardzo ważny. Trzeba mieć jakąś odskocznie (książki, modelarstwo, wyrywanie dziewczyn, czy strzelanie na ulicy, co kto lubi). I teraz jest newralgiczny punkt. Jak zdobyć dużo czasu na programowanie, a jednocześnie nie zostać warzywem społecznym, a żonę/dziewczynę widzieć gdzieś poza tapetą na pulpicie (lool, przyznać się kto ma swoją lepszą połówkę na pulpicie ? Ja nie
). Jak to robicie to wasza sprawa ważne jest to że wg mnie życie z nami ma następujące wady:
- ciągle klepiemy klawiaturę, (wyzywając pod nosem, albo się uśmiechając, albo mówiąc w nieznanym dla otoczenia narzeczu)
- ponieważ robimy rzeczy wciągające/trudne mamy 90% uwagi skupione na tym co robimy w virtualu – tak więc mamy 10% dla drugiej strony, dlatego jesteśmy postrzegani jako “mruki które świata poza komputerami nie widzą”. Co nie jest prawdą gdyż każdy programista wie że przełączenie się na 2 gi wątek chwile zajmuje, dlatego odpowiadamy na komunikację z zewnętrzem z pewnym opóźnieniem i czasami tracimy dostajemy “broken pipe”….
- irytujemy się (przynajmniej ja) jak się pyta nas o prymitywne rzeczy z zakresu obsługi komputera – kurde wszyscy w cv piszą że umieją komputer używać, więc trochę samo-zaparcia.
- ciężko nawiązać z nami rozmowę – bo skoro większość czasu spędzamy na specjalizowanych zagadnieniach to de facto poszerzamy wiedzę w tym zakresie, ciężko abyśmy wiedzieli co się wydarzyło w “klanie”, albo jaka będzie pogoda…
- programowanie jest chorobą, która niszczy normalny proces myślenia, myślimy logicznie, przyczynowo-skutkowo-listenerowo. Jeśli coś jest nielogiczne to jest nielogiczne, a nie romantyczne. Jeśli się nam mówi, że coś się nie lubi to w domyśle (przynajmniej dla mnie) oznacza to odpowiedz : “Nie lubię” z checkboxem “więcej o to nie pytaj”.
Tyle co mi przyszło do głowy, jeśli jakieś lepsze nasze połówki to czytają to może coś dorzucą od siebie. Ja tymczasem idę oglądnąć jakąś bajkę na dobranoc ;p
Posted in Niedaleko kodu
Praca programisty.
August 6th, 2009 Posted 22:48
Dzisiaj będzie krótki post o pracy programisty. Uprawiam to od kilku lat w różnych wariantach więc ciut przeżyłem i mam zamiar poskakać po innych młodych inżynierach (lub nie) którzy są/będą programistami i są dumni ![]()
Po pierwsze primo co się chyba tyczy wszystkich zawodów, programistą trzeba się urodzić
Programistą się nie zostaje bo nauczyli mnie tego w szkole (lub na studiach), albo się coś lubi i robi się to porządnie, albo jest się wyuczonym specjalistą, który w wielu przypadkach chce odbębnić 8h i ma w dupie wszystko i wszystkich, aby po prostu zrobić jak najszybciej i jak najprościej swój kawałek roboty.
Tak więc spotkałem już następujące typy programujące:
- student/absolwent geniusz – patrzysz w cv takiego gościa i widzisz demona zniszczenia, biegły c++, biegle bazy, wszystko super chruper, napieprza nazwami skrótami, itp itd. wykłada się na logicznym myśleniu (nie mylić z praktyką/doświadczeniem)
- domorosły specjalista (czytaj ja) – odmian jest wiele, ogólnie utkwiła mi w pamięci jedna – wiem najlepiej, bo zawsze tak robiłem i było dobrze.
- programista dla zarobku – ogólnie umie, wie i ma doświadczenie, ale nie chce się przemęczać bo nic go w ogóle nie interesuje
- geek – brak funkcji społecznych, jego cały świat to jeden język/platforma/środowisko.
Ok teraz idąc dalej, zazwyczaj trafia się na mieszankę wymienionych wyżej (którzy utkwili mi w pamięci) + kilka innych typów których ciężko zakwalifikować. Co jest męczącego ? Otóż sama praca (nie mylić z hobby) jest w 80% nudna. Składa się ona z:
- (80%) szukania i poprawiania błędów
- szukania logiki w tym co napisał ktoś inny i zazwyczaj nie dodał komentarzy no bo po cholerę ?
- pisania nowych rzeczy tak aby pasowały do starych
- robienia czegoś nowego (10%), naprawdę nowego.
Co więcej, wielu programistą wydaje się że są nie wiadomo kim, i jak wysoko w łańcuchu pokarmowym, nic bardziej błędnego – programista jest szeregowym murarzem. Co więcej dużo szeregowych murarzy myśli że po 2 latach programowania są mega senior software engenerami (lol), tak tak słyszałem i widziałem takich. Cóż nie będę tego komentował ale proponuje więcej pokory.
Więc co jest w tym wszystkim takiego fajnego ? Ano 2 rzeczy:
1) hobby jest zupełnie inne
2) komputer robi co ty chcesz
(chodź stawia przy tym czynny opór)
Tyla
Posted in Niedaleko kodu
Summer in the city.
August 2nd, 2009 Posted 22:56
Kurde tak sobie myślę że procesor to ma dobrze, siedzi sobie w Pikusiu wiatrak na plecach i mu zimno. Ja siedzę koło Pikusia który sapie pod biurkiem i mi gorąco. I gdzie tu sprawiedliwość ?
A jak już jesteśmy przy chłodzeniu to ostatnio mam zajawkę aby zrobić własny system chłodzenia na procka. W odróżnieniu od innych znanych mi systemów ten będzie wykorzystywać rozprężanie pary do wytracania ciepła. Pierwsza wizja uwzględniała zrobienie turbiny parowej, która to zamieniałaby ciepło w bezużyteczną energię mechaniczną ale projekt padł. Obecna wizja jest prostsza konstrukcyjnie i chyba bliższa realizacji.
Plan jest taki:
1) Bierzemy radiator z proca, obudowujemy go w zbiornik (ciut większy od radiatora)
2) w górnej części zbiornika robimy rurkę (w miarę cienką) i zawijamy ją aby weszła do czegoś na kształt lejka
3) w szerokiej części lejka wstawiamy śmigło od modelu latającego (sklep modelarski) napędzane silniczkiem modelarskim (taki 1kg ciągu)
4) wylot tego leja podłączamy nad zbiorniczkiem z punktu 1
5) napełniamy całość alkoholem 95% (tak aby zanurzyć cały radiator)
6) ustawiamy w biosie auto shut down przy 80 st C
odpalamy cud i patrzymy co się będzie działo….
czego się obawiam:
1) za małej wydajności, liczenie obiegów termodynamicznych to nie moja mocna strona
2) za dużego wzrostu ciśnienia – jak punkt 1 jest prawdziwy to może być bubba i układ:
a) rozszczelni się
b) artystycznie wyjebie się z efektami dźwiękowymi
3) że silniczek modelarski nie przeżyje warunków pracy do jakich go zmuszę ![]()
To na razie tyle, zobaczymy niebawem co mi udało się zmontować. Ave.
Posted in Niedaleko kodu
Makówka & FSL’ówka
July 11th, 2009 Posted 18:52
Ostatnio trochę się dzieje, pikuś przechodzi różne metamorfozy i różne rzeczy do niego podłączam niczym doktor Frankenstain. Obecnie z pikusia sterczą różne kable i przejściówki i inne ważne rzeczy powiększające jego potencjał. Do kolekcji umiejętności mego sprzęta doszedł MacOS 10.5.7. Chwilowo uczę się jak to używać. Kilka spostrzeżeń:
- Fajny proces instalacji (przynajmniej gdy mam dużo miejsca na dysku). Nie wiem jak to się będzie zachowywać później. Chwilowo jest ok, pomimo że nie wiem gdzie te wszystkie pliki trafiają ale olać
- Fajne zarządzanie pulpitami (Spaces).
- Do dupy przyzwyczajenia z windowsowych skrótów, powinna być opcja upodobnij klawire do XP
- Do dupy fonty, ni chu chu nie wiem jak wyłączyć antyalias, po kilku h patrzenia w makówke gały mam jak po gwałcie analnym.
- Brak paska z otwartymi okienkami (jak w windzie). Niby dock jest podobny ale nie do końca i drażni mnie.
- Jedno menu na górze ekranu które zmienia się przy zmianie okien. Bardzo niewygodne, przynajmniej narazie.
- Wszędobylskie safari, niby mam seamonkeya ale jak coś kliknę od appla to i tak mi się safari włączy… a wszyscy tak narzekają na M$…
- Szybki…. tak tak makówka szybka jest, przynajmniej na razie….
- XCode sux, czuje się jakbym cofnął się o kilka lat… IDE zupełnie nie przypada mi do gustu. Nie mówiąc o całkowicie nie user friendly dokumentacji, cóż będę musiał z tym żyć.
Teraz kilka słów o FSL’u, czyli nowym turbo języku od Forca. Gadamy sobie o tym na gg i trochę podrzucam pomysłów jego twórcy. Ogólnie język zapowiada się ciekawie, przynajmniej w pewnych zastosowaniach może być przydatny. Więcej info wrzucę soon, ale jak znam życie na blogu Forca będzie to obszerniej komentowane. A tym czasem idę moczyć dupsko
Posted in Niedaleko kodu

on
on